Koszyk (0)
Fundacja CODE:ME · 1 czerwca 2026

Przyszłość technologii w rękach mieszkańców Pomorza

W zaledwie dwa intensywne weekendy udowodniliśmy, że programowanie bez znajomości kodu jest możliwe, budowanie cyfrowych tarczy nie wymaga lat studiów, a sztuczna inteligencja i cyberbezpieczeństwo to obszary absolutnie dla każdego. Zakończył się pilotaż dwóch prestiżowych programów stypendialnych: AI Sprint oraz CODE:ME Shell, realizowanych w ramach SheCODE:ME Cyber Academy. Inicjatywa zmieniła laboratoria Uniwersytetu Gdańskiego w inkubator innowacji, budując cyfrową odporność regionu i pokazując, że Pomorze jest nowoczesnym hubem kompetencji przyszłości.

Projekt w liczbach

Sukces przedsięwzięcia najlepiej obrazują twarde dane. W ciągu dwóch weekendów intensywnego szkolenia udało się zrealizować ambitne założenia merytoryczne:

  • 84 przeszkolone osoby: Do programów zakwalifikowano po 42 uczestników – w przypadku CODE:ME Shell były to kobiety rozwijające kompetencje w cyberbezpieczeństwie, natomiast w AI Sprint udział wzięli profesjonaliści obu płci, których celem było wdrożenie sztucznej inteligencji w swojej codziennej pracy.
  • Powstało ponad 60 autorskich projektów: Każdy uczestnik AI Sprint przygotował i zaprezentował przed komisją własne rozwiązanie odpowiadające na problem zgłoszony na etapie rekrutacji. Uczestniczki CODE:ME Shell pracowały w zespołach, tworząc rozwiązania problemów związanych z cyberbezpieczeństwem. 
  • 35 godzin szkoleniowych: Intensywny program obejmował wykłady, warsztaty i mini hackathon, podczas którego uczestnicy tworzyli swoje autorskie projekty.
  • 252 godziny mentoringu indywidualnego: Każdy uczestnik mógł skorzystać z 3 godzin indywidualnego wsparcia ekspertów – od specjalistów IT i cybersec, po doradców w dziedzinie prezentacji biznesowych i rozwoju kariery.
  • Kadra ekspertów: Nad merytoryką czuwało 10 doświadczonych trenerów oraz ponad 20 mentorów, którzy przekazywali wiedzę, inspirowali i pomagali uczestnikom przekuć teorię w działające prototypy.

Od rozmowy z chatem do „Vibecodingu”

Uczestnicy AI Sprint mierzyli się z wyzwaniami automatyzacji, budując własnych agentów AI i bazy wiedzy oparte na metodzie RAG. Prawdziwą rewolucją okazało się wykorzystanie paradygmatu Vibecodingu, który pozwala osobom nietechnicznym na tworzenie aplikacji poprzez opisywanie ich naturalnym językiem i intuicyjną współpracę z AI.

W ciągu 4 dni nauczyłem się programować bez programowania – mówi z dumą Andrzej, sprzedawca B2B, który do tej pory korzystał tylko z ChataGPT. – W mojej pracy mnóstwo czasu zajmuje segmentacja klientów i dopasowywanie ofert pod kątem wielkości firm czy historii szkoleń. Korzystając z Vibecodingu, przygotowałem w Pythonie narzędzie, które automatycznie segmentuje bazę i przygotowuje spersonalizowany mailing. Mój agent już działa! Teraz chcę przeszkolić zespół i wdrożyć to rozwiązanie w całej firmie.

Odzyskiwanie cennego czasu to wspólny mianownik większości projektów uczestników AI Sprint. Klaudia, która na co dzień pracuje w dziale HR, co miesiąc spędza kilka godzin na ręcznym przepisywaniu i sprawdzaniu danych o nadgodzinach pracowników do szablonów rozliczeniowych. Podczas AI Sprint stworzyła bazę wiedzy i za pomocą odpowiedniego promptu oddelegowała to zadanie do Gemini, który teraz sam generuje gotowe dokumenty. Efekt? Dwie godziny żmudnej pracy zaoszczędzone każdego miesiąca.

Z kolei Kasia, trenerka sprzedaży, poszła o krok dalej. Za pomocą bezpłatnych narzędzi open-source stworzyła osobistego agenta, który od A do Z planuje dla niej dzień szkoleniowy: robi research, generuje testy, certyfikaty, a nawet… buduje animowane prezentacje w Pythonie.

Oszczędność czasu jest gigantyczna! Gdy zautomatyzowałam swoje główne zadania zawodowe, zyskałam tyle czasu, że w przerwach… sztuczna inteligencja pomogła mi uporządkować komputer i stworzyć domowego asystenta do planowania posiłków – śmieje się Kasia – Po powrocie do domu koduję kolejnego agenta, który będzie analizował ogłoszenia o pracę i optymalizował pod nie CV.

Z postępów uczestników cieszy się także jeden z trenerów programu, Wojtek Woźniak.

Zgłosiło się do nas mnóstwo zmotywowanych osób z gotowymi pomysłami na usprawnienie swojej codziennej pracy i życia. Choć nie każdy pomysł był tak prosty, jak się początkowo wydawało, wszyscy uczestnicy wyszli ze szkolenia z działającym prototypem i planem na dalszy rozwój. Co mnie najbardziej zaskoczyło? Chyba zaawansowana wyszukiwarka ubrań, które szybko znikały ze sklepów internetowych. Z kolei z typowo biznesowych projektów, jako programiście,  bardzo spodobał mi się bot do flagowania błędów w logach. To tak potwornie nudne zadanie, że aż prosi się o wydelegowanie go sztucznej inteligencji. I o to w tym wszystkim chodzi: niech AI robi za nas to, na co nam po prostu szkoda czasu i energii.

Ta myśl przyświecała także Kasi, która kieruje działem handlowym w firmie z branży reklamowej. Jej zespół często mierzy się z uciążliwą weryfikacją prawną reklam, dlatego stworzyła „legalnego skrzydłowego”. Zaprogramowany przez nią chatbot analizuje aktualne ustawy, sprawdza, czy reklama jest zgodna z przepisami i automatycznie generuje dwa maile: jeden do klienta z wyjaśnieniem potrzebnych zmian, a drugi do działu prawnego z prośbą o ostateczną akceptację. Dzięki temu handlowcy mogą skupić się na tym, w czym są najlepsi – na relacjach z ludźmi.

 

Czy cyberbezpieczeństwo ma płeć? CODE:ME Shell przełamuje bariery

Równolegle, w laboratoriach Uniwersytetu Gdańskiego, uczestniczki programu CODE:ME Shell oswajały świat systemów Linux, uczyły się skanowania sieci za pomocą Nmap oraz analizy ruchu w Wiresharku. Tutaj również pojawił się wątek AI – jako narzędzia wspierającego walkę z cyberzagrożeniami.

Dla Marzeny, analityka biznesowo-systemowego, program był szansą na precyzyjne ukierunkowanie dalszego rozwoju i przełamanie pierwszych lodów z cyberbezpieczeństwem. Efekt przeszedł oczekiwania – podczas hackathonu stworzyła aplikację, która monitoruje sieć wewnętrzną, wykrywa próby nieautoryzowanego dostępu i generuje przejrzysty dashboard z raportami aktywności. Choć to na razie wersja demonstracyjna, projekt jest w pełni skalowalny.

Zaczęłam od zera, a z pomocą AI stworzyłam działającą aplikację, która pozwoli mi zadbać o bezpieczeństwo domowej sieci.  Nie udałoby mi się bez genialnego wsparcia od prowadzących, którzy udowodnili, że w IT jest miejsce dla kobiet, niezależnie od wieku i dotychczasowej ścieżki zawodowej. Nowych technologii nie trzeba się bać, trzeba je zdobywać – podkreśla Marzena.

Jednak bariery technologiczne czy wiekowe to nie jedyne problemy, z jakimi mierzyły się uczestniczki. Wyjątkowym przykładem na to, że prawdziwa pasja nie zna granic, jest historia Alisy, która podjęła wyzwanie udziału w projekcie CODE:ME Shell, mimo że mieszka w Polsce od niedawna i wciąż intensywnie uczy się polskiego.

Kiedy znajomy przekazał mi informację o szkoleniu, miałam sporo wątpliwości – wspomina Alisa. – Jednak zaryzykowałam i nie żałuję! Dzięki determinacji, wsparciu trenerów i Google Translate udało mi się ukończyć kurs. Wspólnie z koleżanką z zespołu zaprezentowałyśmy nasz projekt związany z bezpieczeństwem publicznych sieci Wi-Fi. Mało tego, zdałam egzamin końcowy z wynikiem 100 na 100 punktów! Najważniejsza jest chęć do nauki i nieuleganie strachowi, że coś może pójść nie tak.

Dla Doroty Kozłowskiej, trenerki programu CODE:ME Shell, obserwowanie sukcesów uczestniczek było wyjątkowym doświadczeniem:

Zazwyczaj występuję jako prelegentka na konferencjach, więc rzadko mam okazję obserwować z bliska postępy osób, które uczę. Jednak to, co te dziewczyny zrobiły w zaledwie kilka dni, przerosło moje oczekiwania! Błyskawicznie udało nam się zbudować opartą na zaufaniu społeczność. Uczestniczki dosłownie „wchłonęły” ogromną wiedzę z zakresu sieci i Linuxa, po czym pracując wspólnie przekuły ją w działające projekty. Najbardziej niesamowite było to, że dziewczyny, które wcześniej były zupełnie nietechniczne, po tych paru dniach dyskutowały o cyberbezpieczeństwie tak, jakby pracowały w branży od lat! – opowiada z entuzjazmem.

Zapytana o to, dlaczego obecność kobiet w sektorze cybersec jest tak kluczowa, odpowiada bez wahania:

My kobiety, mamy inny sposób myślenia niż mężczyźni. Nie zamykamy się w sztywnych ramach i cechuje nas naturalna wielozadaniowość. Kobiety wnoszą do zespołów IT unikalną perspektywę, a w cyberbezpieczeństwie różnorodność zespołu to najprostsza droga do szybkiego wykrycia i odparcia ataku.

 

„Czynnik ludzki” i wspólna misja: rozwój

Mimo technicznego charakteru szkoleń, to ludzie i ich relacje były sercem projektu. Na korytarzach Uniwersytetu Gdańskiego zawiązały się liczne współprace, a uczestnicy uczyli się nie tylko od trenerów, ale i od siebie nawzajem.

Atmosfera wzajemnego wsparcia i „odwagi do zmiany” pozwoliła przełamać bariery, które często powstrzymują przed wejściem w świat IT. Wspólne przerwy kawowe i networking sprawiły, że uczestnicy z różnych powiatów Pomorza stworzyli trwałą społeczność liderek i liderów innowacji.

Projekt nie byłby możliwy bez zaangażowania wielu instytucji. Inicjatywa Fundacji CODE:ME zyskała wsparcie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego oraz finansowanie z Krajowego Planu Odbudowy. Kluczową rolę odegrały pomorskie uczelnie: Uniwersytet Gdański, który udostępnił nowoczesne laboratoria i zaplecze techniczne Wydziału Matematyki, Fizyki i Informatyki oraz PJATK i Uniwersytet Merito, które wsparły inicjatywę doświadczeniem merytorycznym i kadrą naukową.

Realizacja AI Sprint i CODE:ME Shell udowodniła, że w obliczu dynamicznych zmian technologicznych lifelong learning przestaje być tylko modnym hasłem, a staje się realną koniecznością. Dzięki odpowiednio skrojonemu wsparciu każdy – niezależnie od wieku, płci czy dotychczasowego doświadczenia – może przestać być wyłącznie biernym odbiorcą technologii, stając się jej świadomym twórcą.

Choć szkolenie dobiegło już końca, projekty uczestników będą dalej rozwijane, a zdobyta wiedza już zaczęła pracować na sukces pomorskich firm i organizacji.


Powrót do bloga