Koszyk (0)
Emilia Mikulska · 12 października 2026

Tydzień Programisty okiem uczestnika

Zaczęło się od Dnia Programisty. Przerodziło się w Tydzień Programisty. Dojrzało w Miesiąc Programisty. Jeśli sądzisz, że następny będzie Rok Programisty… cóż, wcale nie byłby to taki głupi pomysł.

Tydzień Programisty to jednocześnie najdłuższe i najkrótsze święto.

Programowanie (a szerzej – całe IT) stało się częścią naszej codzienności. Rozumienie techniki i stojącego za nią oprogramowania to dziś podstawa rozumienia otaczającego nas świata. Korzystamy z tej wiedzy w domu, w szkole i w pracy. Dla najmłodszych jest ona niezbędna i zupełnie naturalna – mówię to z perspektywy rodzica, którego dzieci nie znają innego świata.

Kiedy kilka lat temu organizowany przez Fundację CODE:ME Dzień Programisty stał się Tygodniem Programisty, wydało mi się to oczywiste. W końcu jak w jeden dzień opowiedzieć o całym cyklu życia oprogramowania? Jak zmieścić w nim testowanie i wdrażanie gotowych produktów? Samo programowanie rozwijało się przecież szalenie dynamicznie. Nowe frameworki? Kto by za nimi nadążył?! W ciągu roku potrafił pojawić się nowy język programowania i kilka „dialektów” tych już istniejących.

W poprzednich edycjach Tygodnia Programisty bywałem wolontariuszem, uczestnikiem i współorganizatorem. Obserwowałem wydarzenia z bliska i żałowałem tylko jednego: że nie mogę być wszędzie. Oglądałem każdy stream, jaki tylko się dało. Wydarzenie na miejscu? Super! Online? Przynajmniej nie muszę jechać do Poznania. Bo tak – Tydzień Programisty nigdy nie ograniczał się do Gdańska.

Pierwszy Tydzień Programisty odbył się w 2018 roku w Trójmieście i Poznaniu. Złożyło się na niego dziewięć kilkugodzinnych spotkań poświęconych testowaniu, gamingowi, programowaniu i zarządzaniu projektami, a także kilka spotkań nastawionych na networking. Do tego dochodziły rozmowy z uczestnikami i prelegentami – w trakcie wydarzeń i długo po nich.

W tym roku Tydzień Programisty urósł do czegoś ZNACZNIE większego i tygodniem jest już tylko z nazwy. Trwał miesiąc, a w tym czasie odbyło się 17 spotkań i imprez – od kilkugodzinnych po kilkudniowe. Były szybkie prezentacje, długie prelekcje, debaty, warsztaty, hackathony… Gdańsk, Gdynia, Wrocław, Warszawa, Poznań, Kraków, Katowice, Łódź…

Wiele tegorocznych wydarzeń ma zresztą własną, długą i barwną historię. KraQA, PyGDA, Gamedevowe Pogaduchy czy Music Jam skupiają wokół siebie duże, żywe społeczności. Nie wspominając już o grupach skupionych w hackerspace’ach.

 

W tym roku byłem „tylko” uczestnikiem „tylko” jednego hackathonu. Poznałem masę ludzi z całej Polski – nie tylko skupionych na własnych pomysłach, ale też chętnie dzielących się wiedzą, narzędziami i posiłkami. I wiecie co? Chcę więcej. Nie mogę się doczekać kolejnej edycji i tego, co jeszcze przed nami. A najfajniejsze jest to, że nie jestem w tym oczekiwaniu sam. Tydzień Programisty nigdy nie był tylko serią prelekcji. Od początku był przestrzenią spotkań z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. To uzależnia.

CODE:ME udało się to wszystko zebrać pod jednym sztandarem. Tydzień Programisty z małego wydarzenia stał się przestrzenią wymiany wiedzy i doświadczeń – miejscem, w którym społeczność może zabrać głos, zostać usłyszana i realnie wpływać na zmiany. To także okazja do rozmów z administracją publiczną, nauką, biznesem i organizacjami pozarządowymi.

Czy Tydzień Programisty trwający miesiąc to dużo? Nie, to zdecydowanie za mało

autor: Ijon Tichy


Powrót do bloga